Śpiewniczek

Nasza obrdowa piosenka (zastępu)

WIECZÓR


1.Spójrz, odchodzi noc,             D G

Odchodzi tam gdzie rosną maki.      e A
Maków łan i bławatków modry wzór,   h G
Modry wzór na czerwonym dywanie.    e A
Posłuchaj, gdzieś daleko ktoś gra,  D G
Zmienia wciąż rytm na przekór.      e A

A jutro pójdziesz ze mną odmieniona przez świt,    e h

  Uśmiechnięta, rozmarzona, zawstydzona jak nikt.  G A

I zagrają nam muzyki wszystkich dni,        e G

Wszystkich nocy otulanych w dobry sen.      D
Gdy do tańca razem już będziemy szli,       e G
A najdłuższy z tańców to jest właśnie ten.  D
I zagrają nam muzyki wszystkich dni,        e G
Wszystkich nocy otulanych w dobry sen.      D

2.Szept, najcichszy szept,

Oddać ma najgłębszą ciszę.
Możesz nic nie mówić i tak wiem,
Co się w myślach twych zapisze.
Świeć, świeć mi gwiazdo w tę noc,
Nie chcę sama wchodzić w przyszłość.

A jutro kiedy będę odmieniona przez świt,

  Uśmiechnięta, rozmarzona, zawstydzona jak nikt.

I zachwycą nas pejzaże wszystkich zim,

Wszystkich wiosen, w których wieczne lato trwa.
A zmęczeni mocno malowaniem tym,
Rozbijemy o podłogę trochę szkła.
I zachwycą nas pejzaże wszystkich zim,
Wszystkich wiosen, w których wieczne lato trwa.








DORASTANIE (piosenka drużyny)


Jaki będzie po nas ślad,
Co zostanie, a co zginie?
Tysiąc zalet, milion wad,
Jaki będzie po nas ślad,

Co zostanie, a co zginie?
Tysiąc zalet, milion wad,
Biały ekran w pustym kinie.
Beczką śmiechu jest ten świat,
Szczypta życia pod chmurami.
Bilans zysków, bilans strat,
A my ciągle dorastamy.

Trzeci dzwonek i kurtyna.

Trzeba żyć, musisz żyć!
Przedstawienie się zaczyna.
Jesteś aktor, jesteś widz.
Ty i teatr, brawa, finał,
Końca brak, musisz żyć!
Znów komedia się zaczyna.
Jesteś aktor, jesteś widz.

Spektakl trwa i trwa, i trwa,

W dusznych salach i ogrodzie.
Znów i znów kolejny akt.
Drą się dzieci, wyje młodzież.
To na linie taniec jest
I na twarz same bramy.
Co rok prorok więdnie bez,
A my ciągle dorastamy.

Trzeci dzwonek i kurtyna

Trzeba żyć, musisz żyć!
Przedstawienie się zaczyna.
Jesteś aktor, jesteś widz.
Ty i teatr, brawa, finał,
Końca brak, musisz żyć.
Znów komedia się zaczyna.
Jesteś aktor, jesteś widz.

Biały ekran w pustym kinie.
Beczką śmiechu jest ten świat,
Szczypta życia pod chmurami.
Bilans zysków, bilans strat,
A my ciągle dorastamy.
Trzeci dzwonek i kurtyna.
Trzeba żyć, musisz żyć!
Przedstawienie się zaczyna.
Jesteś aktor, jesteś widz.
Ty i teatr, brawa, finał,
Końca brak, musisz żyć!
Znów komedia się zaczyna.
Jesteś aktor, jesteś widz.
Spektakl trwa i trwa, i trwa,
W dusznych salach i ogrodzie.
Znów i znów kolejny akt.
Drą się dzieci, wyje młodzież.
To na linie taniec jest
I na twarz same bramy.
Co rok prorok więdnie bez,
A my ciągle dorastamy.
Trzeci dzwonek i kurtyna
Trzeba żyć, musisz żyć!
Przedstawienie się zaczyna.
Jesteś aktor, jesteś widz.
Ty i teatr, brawa, finał,
Końca brak, musisz żyć.
Znów komedia się zaczyna.
Jesteś aktor, jesteś widz.


WŁADZA

e C a D
Kłamstwo uderza od tyłu 
Kłamstwo uderza z przodu 
Za mną plakat 
Przede mną wojna, koszmar głodu 
Uczą mnie nienawidzić 
Kiedy patrzę w ten ekran 
Kiedy oczy zamykam 
Trafiam znów do piekła 

Władza tak jak narkotyk 
Władza to wielka siła 
Rodzi miłość i lęk 
Czasami też zabija 
Obiecuje tak wiele 
W słowa prawdę owija 
Gdy uklękniesz dłoń poda 
Lecz umie też zabijać 

Spijali mu słowa z ust 
Gdy nad nimi stał 
Na transparentach 
I w oczach mieli jego twarz 
Ginęli jeden po drugim 
Tylko by jemu służyć 
Piekło było na ziemi 
On stał na górze 

Władza tak jak narkotyk 
Władza to wielka siła....

WEHIKUŁ CZASU

Pamiętam dobrze ideał swój                   /A E /fis D 
Marzeniami żyłem jak król                      /A E /fis D 
Siódma rano, to dla mnie noc                 /A E /fis D 
Pracować nie chciałem, włóczyłem się    /A E /fis D 
Za to do puszki zamykano mnie              /A E /fis D 
Za to zwykle zamykano mnie                  /A E /fis D 
Po knajpach grywałem za piwo i chleb     /A E /fis D 
Na życiu bluesa tak mijał mi dzień           /A E /fis D 

Ref: Tylko nocą do klubu pójść                 /E fis /D A 
Jam session do rana, tam królował blues  /E fis /D A 
To już minęło, ten klimat, ten luz              /E fis /D A 
Wspaniali ludzie nie powrócą                   /D 
Nie powrócą już                                      /D 

Lecz we mnie zostało coś z tamtych lat 
Mój mały intymny muzyczny świat 
Gdy tak wspominam ten miniony czas 
Wiem jedno, że to nie poszło w las 
Dużo bym dał, by przeżyć to znów 
Wehikuł czasu to byłby cud 
Mam jeszcze wiarę, odmieni się los 
Znów kwiatek do lufy wetknie mi ktoś 

Ref: Tylko nocą ...



BALLADA RAJDOWA\ BALLADA O HARCERZU

1. Właśnie tu na tej ziemi młody harcerz meldował     G D
Swą gotowość umierać za Polskę                        C G
Tak jak ty niesiesz plecak on niósł w rękach karabin
W sercu miłość nadzieje i troskę
Może tu w Nowej Słupi, w Daleszczycach, Bielicach
Brzozowymi krzyżami znaczonych
Swą dziewczynę pożegnał nic nie wiedząc że tylko
Kilka dni życia mu przeznaczonych

Ref: Naszej ziemi śpiewamy ziemi pokłon składamy
Taki prosty serdeczny harcerski
Niechaj echo poniesie tę balladę rajdową
W nowe jutro i przyszłość nową

2. Na pomniku wyryto że szesnaście miał wiosen
Że był śmiały odważny radosny
Kiedy padał płakała cała puszcza jodłowa
Nie doczekał czekanej tak wiosny
I choć on nie doczekał to nie zginął tak sobie
Przetarł szlak którym dzisiaj wędrujesz
I gdy tak przy ognisku śpiewasz swoją balladę
Tak jak on w sercu ojczyznę czujesz


MEWY

1. Mewy białe mewy
  D                e
Ptaki zrodzone z fal
Skrzydlate białe muzy
Statków odchodzących w dal
Kto wam szybować kazał
Za horyzontów kres
W bezimienne oceany
I morza słony zew

REF.
        C                      D     e
  Żeglarzom wracającym z morza
Na myśl przywodzicie dom
Rozbitkom wasze skrzydła niosą
Nadzieję na zbawienny ląd

2. Ptaki zapamiętane
Jeszcze z dziecinnych lat
Drapieżnie spadające
Ze skał na szary Skagerrak
Wiatr czesał grzywy morza
Po skalach skacząc z lekka biegł
Pamiętam tamte mewy
I morza słony zew


ZIELONE SZKIEŁKO

Stoję na słońcu łapię w palce czas - nitki babiego lata.               D G A D / G A
Patrzę na świat przez szkło bez krat - przez dno butelki.              D G A     D / G A
Włosy rozwiane głaszczą mi twarz,                                                 G  h  G A
świat jest bez końca zielony,                                                            G A
człowiek na słońcu to właśnie ja - a może nie człowiek.               G D C A - D
Leżę na ziemi wdycham zapach traw - obłoki skłębione.
Zielone szkiełko całą prawdę zna - wie dokąd idę schylony.
Palce mi ziębną gdy przyjdzie świt,
nie wiem od rosy czy wstydu.
Człowiek na ziemi to właśnie ja - a może człowieka widmo.
                              
Lecę gdzieś w przepaść widzę czarne dno,
słyszę jak krew stygnie w żyłach.
Spływa po twarzy powietrza prąd - to cel mnie znalazł i wybrał.
Znalazłem drogę, którą chcę
przejść aż na drugą snu stronę,
zielone szkiełko przecina dłoń - spadam na ziemię jak promień

WSPOMNIENIE BUMERANGA


Przyjdzie rozstań czas CDe

I nie będzie nas CDe
Na polanie tylko pozostanie CDGe
Po ognisku ślad CDe

Zdartych głosów chór

Źle złapany dur
Warty w nocy jego czarne oczy (idealna piosenka dla naszego zastępu :)
Nie powrócą już!

Zarośnięty szlak

Zapomniany rajd
Schronisk biało-błekitnej chusty
Kiedyś będzie brak

Staniesz z nami w krag

Dotchniesz silnych rąk
Będziesz spiewał, marzył i rozlewał
cały serca żar

Chciałbyś cofnać czas

Stanać twarza w twarz
W cieniu drzew przyjaźń ci wyśpiewam
Az po wieczny czas

Czyjs zbłąkany głos

Do strumienia wpadł
Nad górami białymi chmurami
Cicho spiewa wiatr

Gdzies za rok za dwa

Przyjdzie roztań czas
Złotych włosów, orzechowych oczu
Już nie bedzie brak

Gdzie ogniska blask

stanie obóz nasz
Na polanie bratni krag powstanie
Jak za dawnych lat.

Moja litania
1. Jaki jeszcze numer mi wytniesz,
W którą ślepą skierujesz ulicę,
Ile razy palce sobie przytnę,
Nim się wreszcie klamki uchwycę,
By otworzyć drzwi do twego serca,
Które przeszło już tyle zawałów?
Czy nikogo nigdy nie obudzą
W Twym imieniu wydane wystrzały?

Ref. Nie pragnę wcale byś była wielka,
Zbrojna po zęby od morza do morza.
I nie chcę także by Cię uważano 
Za perłę świata i wybrankę Boga!
Chcę tylko domu w Twoich granicach,
Bez lokatorów stukających w ściany,
Gdy ktoś chce trochę głośniej zaśpiewać
O sprawach, ktore wszyscy znamy.

2. Jakim ludziom jeszcze pozwolisz,
By Twym mózgiem byli i sumieniem?
Kto z przyjaciół pokaże mi blachę,
Kładąc rękę na moim ramieniu?
Czy Twój język nadal pozostanie 
Arcyszyfrem nie do rozwiązania?
Czy naprawdę zaczęłaś odpowiadać 
Na najprostsze zadane pytania?

3. Ile razy twarz swoją ukryjesz
Za zasłoną flag i transparentów?
Ile lat mi będziesz przypominać
Rozpędzony burzą wrak okrętu?
Tą litanią się do Ciebie modlę,
Taka bliska jesteś i daleka,
Ale jest coś takiego w Tobie,

Że pomimo wszystko wierzę i czekam.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz